

Po jego rozpłynięciu się w szczelinie przegrzewasz „od wewnątrz”, aż zobaczysz błysk płynącego spoiwa. To gwarancja, ze lut wpłynął wszędzie i obrączka nie pęknie przy naprężaniu do idealnego kształtu. W płomieniu można DELIKATNIE dociskać boki szczeliny (obrączki) długą pęsetą. Ale uwaga! Metal rozgrzany do czerwoności jest bardzo kruchy. Jeżeli ściśniesz za mocno wszystko rozleci się na postrzępione kawałki niebezpiecznie rozpryskujęc się wokół...!


Teraz wytraw w kwasku cytrynowym lub ałunie i sprawdź pod lupą, czy wszystko dobrze popłynęło. Poprawki raczej niewskazane. Lepiej przeciąć jeszcze raz cienkim brzeszczotem i zlutować ponownie.


Jeżeli jest OK, opiłuj delikatnie drobnym pilnikiem ewentualne nadmiary lutu z zewnątrz i wewnątrz.

Następnie nałóż na rygiel dla nadania okrągłego kształtu. Można opukać obrączkę teflonowym młotkiem lub naciągnąć na stożek dostukując z boku (ślizgając się jakby po ryglu bokiem młotka).

Ponieważ obrączka ma tendencję do wywijania się brzegami na zewnątrz, wciśnij na prasie lub wbij delikatnie ciężkim młotkiem w odpowiedni dołek anki, tak, by uformować prawidłowy okrąg i płaski profil przekroju.


Nie rozciągaj i nie zbijaj za dużo. Sprawdź jaki ma numer i dokładnie zapisz w swoim tajnym notesie. To Twój pierwszy wpis, a najlepiej wychodzi w tabeli. To będzie obrączka z paska długości 60 mm o profilu „x” i rozmiarze „y”. Jej waga ze srebra 925 to „z” gramów. No i to tyle. Z każdą kolejną pracą, Twoje archiwum będzie bogatsze…
Teraz sprawdź rozmiar. Jeżeli znacznie odbiega od projektowanego, zwiń jeszcze raz z dłuższego lub krótszego paska (to też zapisz!), bo rozciągać lub ściskać owszem można, ale bardzo zmieniasz wtedy założony kształt przekroju, a do tego spoina też ma swoją wytrzymałość i w końcu pęknie.

Często świadomie robimy 1 lub 2 rozmiary mniejsze, by dociągnąć mechanicznie wielkość po lutowaniu. Daje to odpowiednią twardość wyrobu i pozwala precyzyjnie wpasować się w wymiar.
Dobra rada
Pamiętaj o tym, że wnętrze obrączki też trzeba wykończyć, a krawędzie dokładnie stępić. Jeżeli ma być polerowane, weź poprawkę na szlifowanie papierem ściernym na wałeczku. Potem dopiero baranek z pastą polerską. Wklęsłe powierzchnie są znacznie trudniejsze do wykończenia niż płaskie czy wypukłe. Stąd zapas wielkości czasem do ½ rozmiaru na minus.


Pamiętaj też, że zwijanie powoduje odkształcenie każdego profilu krawędzią na zewnątrz. Stąd z płaskiej blachy otrzymasz obrączkę o lekko łódkowatym przekroju a z wypukłego paska – płaską po wierzchu i wypukłą wewnątrz. To efekt nierównomiernego rozkładu sił zginających w różnych miejscach profilu.

Bierz to pod uwagę i staraj się wykorzystać, tak by nie musieć bez potrzeby piłować nadmiarów. Co do wykończenia powierzchni, to dłuższa sprawa i o tym w kolejnych odcinkach… Na razie kończymy na szlifowaniu wnętrza, boków i powierzchni papierami średniej grubości pamiętając o porządnym stępieniu wewnętrznej krawędzi.



Jeszcze tylko ostateczny rozmiar (widać, że jest nieco większa) i sprawdzenie wagi.


Otrzymaliśmy obrączkę o następujących parametrach:
• Profil prostokątny 8 x 1,5 mm
• Długość płaskownika 60 mm
• Rozmiar 15
• Waga po oszlifowaniu ~5,6 grama
• Materiał – mosiądz

Po obliczeniu objętości obrączki, np. na wadze hydrostatycznej możemy na jej podstawie przewidzieć z dużym prawdopodobieństwem ciężar takich samych obrączek wykonanych ze srebra, białego czy żółtego złota i platyny.
Na koniec uwaga: całą tą pracę można ominąć wycinając obrączkę z grubej wlewki, rzeźbiąc w wosku i odlewając, rozkuwając i klepiąc kawałek metalu z dziurką, odcinając kawałek grubej rury czy po prostu kupując gotowy półfabrykat. Możesz wybierać. Decyzja należy do Ciebie… :) No i jak zawsze, pamiętaj o rękawiczkach, masce, okularach i dobrym oświetleniu!
W kolejnym poście o wykańczaniu powierzchni... Albo i o czymś jeszcze innym...
Pozdrawiam ...











