Jeszcze nie wiem, w którą stronę rozwinie się mój blog. Jedno jest pewne – dotyczy biżuterii, jej materialnego bytu, sposobów podejścia do materiału i znajomości rzeczy. Zobaczymy czy 30 lat pracy daje się przekazać w formie krótkich postów. Kto wie...?

Warszawa, 20 marca 2008
___________________________________________________________________________________

czwartek, 27 marca 2008

Nuda, czy nie nuda...?

No to startujemy. Na początek trochę nudy, czyli kilka słów o tym, że robienie biżuterii już w chwilę po wymyśleniu naszego cacka nie zawsze jest takie przyjemne jak sie wydawało i często zetkniesz się z niebezpiecznymi maszynami, czy substancjami. Generalna zasada – unikać problemów, zamiast głowić się nad ich rozwiązaniem, o ile takowe w ogóle istnieje. O tym będę przypominał na każdym kroku. Jak rodzynkami, tekst moich postów faszerowany będzie ikonkami-przypominaczami:




Uwaga! Tego nie rób! Procesy i substancje niedostępne! Spotkasz ją na przykład przy wzmiankach o kwasach, gdyby kiedykolwiek przyszło Ci do głowy rozcieńczać je wlewając wodę… Albo lutować na cudem zdobytej od sąsiadki emerytki, przedpotopowej płytce azbestowej… 



Ostrożnie! Niebezpieczeństwo. Zawsze gdy mówię o czynności niosącej za sobą pewne ryzyko urazów, zatruć czy uczuleń. 




Gorące! Lutujemy, topimy, wygrzewamy… To zawsze dużo cieplej niż żelazko. Parzy nieustępliwie i niebezpiecznie… Jak nie jesteś pewna, bierz pęsetą. Właściwie zawsze bierz pęsetą przy palniku...



Uwaga! Urządzenia pod napięciem. Zawsze są ryzykiem, szczególnie w nie najlepszym stanie, źle podłączone lub w wilgotnym środowisku… Pamiętaj o dobrym uziemieniu!
 


Uwaga! Butle z gazem. Wymagają opieki i serwisu. Zawsze zakręcaj przed wyjściem. Pamiętaj, że propan-butan jest cięższy od powietrza i może przez długi czas zbierać się w najniższym miejscu pracowni. Z tlenem, to już wyższa szkoła jazdy. NIEBEZPIECZNE! Nie toleruje jakichkolwiek tłuszczy w połączeniach.




Uwaga! Wirujące elementy. Nawet nie podchodź, gdy masz długie włosy… Całkowity zakaz! Zwiąż je i załóż czapkę.







Zawsze zakładaj okulary! Oczy są niezwykle delikatne, a wyrwany z rąk kolczyk lecący po stycznej od tarczy polerskiej ma prędkość kilkudziesięciu kilometrów na godzinę. Pół biedy, gdy zginie, czy się zniszczy. Gorzej, gdy trafi Cię nie tam, gdzie powinien… O pyłach i pryskających roztworach już nawet nie wspominam…




Pracuj w rękawiczkach gumowych! Twoje ręce są najważniejszym narzędziem. Dbaj o nie, bo ani się obejrzysz, a nie tylko stracisz urodę gładkiej skóry, ale uczulisz się na wszystko co na co dzień masz w pracowni… No i przeprosiny z kremem do rąk…




Zakładaj maskę przeciwpyłową! Czy chcesz wiedzieć na co chorują górnicy po 20 latach pracy pod ziemią? Chyba nie. To nie jest czysta praca, więc nie gromadź drobin srebra, korundu i zwykłego kurzu w swoich płucach. A wierz mi, są jeszcze gorsze substancje… I postaraj się o wyciąg. Przy polerce i biaxie.




Trucizny! Całkowity zakaz wjazdu, choć może się zdarzyć, że zetkniesz się nawet przez przypadek. Do tego potrzebna jest duża wiedza, doświadczenie, infrastruktura no i specjalne procedury. Jeżeli naprawdę potrzebujesz procesów z ich udziałem, po prostu zleć je fachowcom. Choćby złocenie…




Niebezpieczeństwo wybuchu! Niestety, to się zdarza. Czytamy w gazetach, na przykład o gazie. Na pewno będziesz pracować z kilkoma co najmniej substancjami, które mają na swoim koncie wiele złego, z gazem, benzyną, acetonem, eterem, tlenem. Trzymaj je w ryzach, inaczej pokażą na co je stać…




Uwaga! Łatwopalne. Pożar to największe zagrożenie dla Ciebie i Twojej pracowni. Jest o niego bardzo łatwo. Dlatego utrzymuj porządek, sprawdzaj butle z gazem, zdmuchuj palniki przed wyjściem, wyłączaj prąd. Nigdy za dużo uwagi dla tych spraw… I pamiętaj!
KONIECZNIE MUSISZ MIEĆ W PRACOWNI DUŻĄ GAŚNICĘ Z AKTUALNYM ATESTEM!!!




Uwaga! Żrące. Przede wszystkim kwasy. Jeżeli nie musisz, nie używaj. Do trawienia (bejcowania) srebra w zupełności wystarczy kwasek cytrynowy. Ale i tak zawsze trzeba mieć pod ręką trochę wapna. Dla zobojętnienia rozlanego kwasu.



Uwaga! Silny utleniacz. Niektóre technologie wymagają związków chemicznych, które palą bez ognia. Używane czasem do odtłuszczania, czasem do trawienia, choć często nie są kwasami. Postępuj ostrożnie, noś okulary i rękawice, a pod naczynia podkładaj szczelne kuwety.




Substancje drażniące. Właściwie wszystkie, od tlenku chromu w zielonej paście polerskiej, po kwas azotowy w cieczy probierczej do złota.








Apteczka i pomoc medyczna. Zawsze miej w pracowni typowy zestaw leków i środków opatrunkowych. Do tego telefon do lekarza i straży pożarnej. Nigdy nie wiadomo, kiedy może się przydać.



No, to tyle na początek. Dużo ważniejsze, niż wydaje się na starcie. W końcu mamy kształtować materię, a nie z nią walczyć…

T.

Brak komentarzy: